Kraków w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej

Mimo widocznej poprawy sytuacji, Kraków był nadal miastem ubogim i peryferyjnym, nie mogącym wylizać się z ran odniesionych w pierwszej połowie XVIII wieku i w czasie Konfederacji Barskiej. Dlatego też poważnym ciosem była przegrana z Rosją wojna z 1792, w wyniku której na dwa lata wprowadzono do miasta garnizon rosyjski. W Krakowie rządy targowiczan reprezentował prezydent miasta Filip Lichocki, który z dużym zapałem likwidował wszystkie zdobycze Sejmu Wielkiego (1788 - 1792). Równolegle jednak rozwijała się, w oparciu o profesorów Szkoły Głównej i studentów oraz światlejszych mieszczan działalność konspiracyjna, zmierzająca do wywołania ogólnonarodowego powstania przeciw zaborcom.


Fot. 85. Michał Stachowicz, Przysięga Tadeusza Kościuszki
na Krakowskim Rynku, w dniu 24 III 1794,
wł. Muzeum Historyczne m. Krakowa

  W planach Tadeusza Kościuszki, przewidzianego na wodza powstania, Kraków miał odegrać szczególną rolę. Bliskość Austrii, która nie brała udziału w II rozbiorze Polski i obecność w Krakowie polskich oddziałów wojskowych, dowodzonych przez biorącego udział w spisku gen. Józefa Wodzickiego, zadecydowały o wyborze Krakowa na miejsce wybuchu powstania. Tadeusz Kościuszko przybył do Krakowa w nocy z 23 na 24 III 1794 roku. O świcie, po wysłuchaniu mszy św. w kościele OO Kapucynów, wyruszył na krakowski rynek, gdzie złożył uroczystą przysięgę, ogłaszając jednocześnie wybuch insurekcji i przejmując na czas walki funkcję Naczelnika Powstania.


Fot. 86. Płyta upamiętniająca przysięgę Tadeusza Kościuszki
- Rynek Główny

            W mieście ogarniętym powszechnym zapałem patriotycznym, ogłoszono mobilizacje, rozbudowywano pod kierunkiem Kościuszki fortyfikacje i powołano do życia lokalny organ władzy pod nazwą Komisji Porządkowej. Chcąc zdobyć środki na potrzeby armii, naczelnik zdecydował się na drastyczny krok rekwizycji kościelnych i prywatnych sreber, na które wydawał pokwitowania. Ich zabezpieczeniem miały być dobra narodowe. W ten sam sposób wyprowadził z miejskiego obiegu monety kruszcowe, wprowadzając w ich miejsce do obiegu bony papierowe – pierwsze polskie banknoty. Ten krok zweryfikował poważnie patriotyzm wielu, którzy wyraźnie „trzepnięci po kieszeniach", ułożyli krotochwilny wierszyk: „Kościuszko to był drań wielki, sam zjadł cukierki, nam dał papierki”. Pierwsze dni kwietnia krakowianie spędzili w wielkim napięciu, oczekując na wynik zmagań Kościuszki, który wyruszył wraz ze swoją armią w kierunku Warszawy. Późnym popołudniem 4 IV do miasta wpadło na spienionych koniach kilku kawalerzystów, przynosząc dramatyczną i jak się okazało nieprawdziwą wiadomość: Kościuszko pod Racławicami pobity! Moskale idą do miasta! Kto odważny ruszył na mury, kto tchórzliwy zbierał się do ucieczki. Już jednak nad ranem dotarła do Krakowa radosna wieść. Victoria! Moskal pobity! 8 IV Kraków przeżył scenę nie oglądaną od czasów Jana III Sobieskiego. Zwycięska armia prowadząc zdobyte armaty i jeńców wkraczała w czcigodną Bramę Floriańską. Tego samego dnia na Wawelu nobilitowano i podniesiono do stopnia oficerskiego bohatera spod Racławic, Wojciecha Bartosa, nazwanego Głowackim. Po uroczystościach Kościuszko wyruszył z Krakowa, by powrócić tu dopiero w pośmiertnym triumfie w 1818, w drodze do krypty grobowej na Wawelu. Nie licząc kilku dni Insurekcji, był w Krakowie dwa razy. Mimo to pozostała po nim najpierw pamięć, potem legenda, a w końcu kult, który spełniał w XIX wieku rolę „namiotu tlenowego” dla zduszonych uczuć narodowych. W opuszczonym przez Naczelnika mieście pozostała silna załoga, wzmocniona 12 armatami zdobytymi pod Racławicami. Dowództwo Krakowa powierzył Kościuszko gen. Józefowi Wieniawskiemu. Młody wiekiem generał nosił się z fantazją i wsławił się wydaniem kilku tromtadrackich i „bohaterskich” manifestów. Kiedy w czerwcu pod Kraków podszedł korpus wojsk pruskich, wydźwignięte na wyżyny „bohaterstwo” Wieniawskiego, wyraziło się błyskawiczną i chaotyczną ucieczką na Podgórze. 15 VI do miasta wkroczyły wojska pruskie. Mimo że konwencja III rozbioru Polski (I 1795), przyznała Kraków Austrii, Prusacy dopiero w styczniu 1796 ustąpili z Krakowa. Zanim jednak opuścili miasto, w październiku włamali się do skarbca wawelskiego, kradnąc stamtąd insygnia koronne. Szczerozłota korona, która spoczywała na skroniach każdego władcy w dniu koronacji od czasów Władysława Łokietka, została przetopiona wraz z berłami, jabłkami i innymi klejnotami. Do rangi symbolu urasta fakt, że wydarzyło się to niemal równocześnie wraz z ostatecznym upadkiem państwa.