Między Hanzą a Lewantem. Kraków Europejskim centrum handlowym

   Książe Bolesław Wstydliwy swój przydomek zawdzięczał ślubom czystości, jakie zawarł zgodnie ze swoją małżonką Bł. Kingą. W XX wieku niewątpliwie szokuje świadomość, że czystość tę rozumiano jako absolutną wstrzemięźliwość od aktów pożycia w małżeństwie. Bogata i wcale nie prymitywna mentalność ludzi średniowiecza wymaga od nas wiele trudu dla jej zrozumienia. Sam książę, jako polityk i wódz, niczym szczególnym się nie wyróżnił poza porażkami. Jako gospodarz natomiast i ekonomista, wykazał się talentami i dalekowzrocznością godną podziwu i zazdrości. Dokładnie w czasie gdy geometrzy na zlecenie księcia wytyczali nowy plan miasta, a budowniczowie przenosili go z pergaminu w teren, w Europie dokonywały się zmiany, które miały, jak się okazało, doniosły wpływ na historię Krakowa. Na skutek najazdów tatarskich i rozwoju sztuki żeglarskiej, utracił przejściowo swe znaczenie handel śródziemnomorski. Dotychczasowe szlaki handlowe, prowadzące przez Morze Śródziemne i wschodnią Francję, przestały pełnić funkcję rdzenia gospodarki europejskiej. Ten stan rzeczy pierwsi dostrzegają Genueńczycy, którzy zakładają kolonie handlowe nad Morzem Czarnym i przejmują wszelkie kontakty z krajami dalekiego Lewantu. Samorzutnie wpływa to na wytyczenie lądowego szlaku handlowego łączącego te kolonie z Europą. Szlak ten biegnie przez Kijów do Krakowa, który właśnie dzięki lokacji i napływowi kupców i rzemieślników z Niemiec, staje się miastem nowoczesnym i przygotowanym na to, aby przejąć rolę pośrednika na nowym szlaku handlowym, szlaku, który staje się kręgosłupem życia gospodarczego Europy. Od tego momentu poszukiwane w Europie towary orientalne, takie jak korzenie, pachnidła, tkaniny, wina, wyroby rzemieślnicze i wiele innych, mogą dotrzeć do Europy jedynie przez Kraków. Miejscowi kupcy potrafili wykorzystać tę niepowtarzalną szansę będącą swoistymi „5 sekundami w dziejach miasta”.

Fot. 36. Dom "Pod Globusem", arch. Tadeusz Stryjeński, Franciszek Mączyński.
Dom ten był zbudowany dla Izby Przemysłowo - Handlowej,
kontynuatorki tradycji kupiectwa krakowskiego.

   Kraków staje się europejskim centrum handlu tranzytowego. Obok towarów orientalnych oferta krakowskich kupców wzbogacona zostaje o naturalne surowce, których dostarczycielami były ziemie Polski wschodniej, Rusi i Mołdawii: wosk, miód, czerwiec (larwy owadów z których produkowano czerwony barwnik), skóry wołowe. Pod koniec XIII wieku w pobliskiej Wieliczce, a jeszcze wcześniej w Bochni, odkryto bogate złoża soli kamiennej. Także w XIII wieku rozpoczęto eksploatację siarki w Swoszowicach i srebra oraz ołowiu w Sławkowie i Olkuszu.

Fot. 37. Wieliczka, dziedziniec Zamku Żupnego, XIV/XV wiek

    Te bezcenne w Europie surowce, których właścicielem był skarb książęcy lub biskupi, prędko znalazły się w rękach obrotnych Wierzynków, Borków, Krupków, Bonerów, Betmanów, Cyrusów, Gutteterów, Montelupich i innych przedstawicieli kupieckich rodów krakowskich. Kiedy Kraków przejął też w swoje ręce handel miedzią ze złóż węgierskich na Słowacji, osiągnął szczyt gospodarczej potęgi. Wyrazem tego było członkostwo Krakowa w Hanzie (od około połowy XIV wieku), wszechwładnym związku miast handlowych północnej Europy.
           W ciągu XIV wieku ustaliły się też powiązania Krakowa z Norymbergą, Lipskiem, Brugią i Gdańskiem. Podsumowując ten rozdział dziejów należy stwierdzić, że handel stał się głównym czynnikiem rozwoju miasta, które w okresie XIV - XVI wieku przeżywało epokę swej największej potęgi. Koniecznie też należy pamiętać, że to właśnie lokacja miasta, przeprowadzona we właściwym czasie i we właściwy sposób, otworzyła Krakowowi bramy do salonów europejskich. Potęga Krakowa średniowiecznego, mierzona miarą zamożności jego mieszkańców, wpływów politycznych, znaczenia krakowskiego duchowieństwa, była jednym z czynników integrujących państwo na przełomie XIII i XIV wieku. Kiedy jednak Władysław Łokietek usiłował utrwalić swoją władzę w mieście, spotkał się z buntem (1311) mieszkańców miasta , którzy chętniej widzieli na tronie niemiecką dynastie Luksemburczyków. Łokietek do władców delikatnych nie należał. Bunt utopił we krwi, a jego przywódców powiesił przed Rzeźniczą bramą i nie pozwolił ciał ściągnąć z szubienicy tak długo, jak długo zgnilizna nie unicestwi ich istnienia. Po tej bolesnej dla obu stron nauczce, mieszczanie Krakowa spokornieli. Wydarzenia te niemal zbiegły się w czasie z końcem rozbicia dzielnicowego Polski.