Sprawa św. Stanisława

Wydarzenia te wywarły wielki wpływ na ciąg dalszych dziejów miasta. Konflikt pomiędzy królem i krakowskim Biskupem Stanisławem ze Szczepanowa

Fot. 12. Figura św. Stanisława ze Szczepanowa,
sadzawka przed kościołem OO Paulinów na Skałce

   zrodził się na tle walki kościoła o autonomię i konieczność wyznaczenia w związku z tym, granicy powinności kościoła względem państwa. Bezkompromisowość Biskupa, publiczne wytykanie królowi jego niemoralnych postępków, trafiło na zapalczywy i równie bezkompromisowy charakter władcy.

Fot. 13. Żywot św. Stanisława – XIII wiek

    Sytuację dodatkowo zaogniło skonsolidowanie wokół Biskupa Stanisława opozycji możnych, która zamierzała całą sprawę wykorzystać dla osłabienia władzy królewskiej. Król oskarżywszy Biskupa o zdradę kazał go zamordować w 1079, co zostało wykonane z dużą brutalnością. Tradycja przekazała, że Stanisław został zabity przy ołtarzu kościoła św. Michała postawionym na nadwiślańskim wzgórzu zwanym Skałką, a następnie poćwiartowany.

Fot. 14. Kościół OO. Paulinów pod wezwaniem Św. Michała na Skałce, 1734 - 1751,
arch. Antoni Muntzer i Antoni Solari

    Pierwszą konsekwencją tego tragicznego zdarzenia był upadek króla, który w 1079 został zmuszony do ucieczki. Władzę po nim objął jego młodszy brat Władysław Herman (1079 - 1102). W 1088 zwłoki Stanisława zostały przeniesione na Wawel, gdzie zaczęły odbierać cześć jako relikwie świętego. W czasach rozbicia dzielnicowego Polski kult św. Stanisława, przekraczający granice podzielonego państwa odgrywał rolę integrującą, a popularna legenda przyrównywała sytuację Polski do rozczłonkowanego ciała Stanisława. Biskupa ze Szczepanowa kanonizowano w 1253. W roku następnym, 8 - go maja, uroczyste obchody tej kanonizacji dały początek jednej z najpiękniejszych tradycji, jaką jest coroczna procesja krakowian z Wawelu na Skałkę. Równie ważną tradycją była wiodąca tą samą trasą, ekspiacyjna procesja, którą musiał odbyć każdy przyszły król Polski przed swoją koronacją. W 1629 wybudowano na środku katedry mauzoleum, do którego przeniesiono zwłoki św. Stanisława.

Fot. 15. Trumna św. Stanisława w katedrze wawelskiej, Piotr von der Pennen,
Gdańsk 1669 - 1671

    Miejsce to po dziś dzień uchodzi za swoisty „ołtarz ojczyzny”, który przez swą wymowę i symbolikę jest otoczony najtkliwszymi uczuciami pokoleń Polaków. Św. Stanisław, obok św. Wojciecha, patron Polski, jest także obok św. Floriana patronem Krakowa. Jak ważne miejsce w świadomości narodowej zajmowała pamięć o tej sprawie może świadczyć legenda, która w rzeczy samej jest przesądem. Otóż św. Stanisław miał rzekomo rzucić klątwę na każdego władcę Polski, który miał nadane, przez nierozwagę rodziców, imię Stanisław. Po pierwsze nigdy nie zostanie koronowany w Krakowie, po drugie jego władanie zakończy się odsunięciem od władzy, po trzecie jego ciało po śmierci nie zostanie złożone na Wawelu. Kto nie wierzy niech zaglądnie do encyklopedii pod hasła Stanisław Leszczyński i Stanisław Poniatowski. Dodajmy od razu, że w Krakowie ósmym grzechem głównym jest nieprzestrzeganie tradycji i niewiara w miejscowe legendy. 
           Władysław Herman miał podobno do Krakowa dużą niechęć, i dlatego chętnie uciekał do mazowieckiego Płocka. Jak mówi legenda, od wilgoci i niedobrego klimatu panującego w stolicy, miał on nabawić się niemiłej i bolesnej choroby wrzodowej. Zdrowie przywróciły mu okłady z kwiatów, które wyrosły na piasku, w miejscu objawionym mu we śnie przez Najświętszą Marię Pannę. Miejsce to zostało nazwane „Na Piasku”, a władca z wdzięczności wystawił tu kościół, który dał początek barokowej świątyni OO Karmelitów.

Fot. 16. Kościół OO Karmelitów Trzewiczkowych "Na Piasku"

   Za czasów panowania Władysława Hermana wzniesiono także w Krakowie romański kościół św. Andrzeja i rozpoczęto budowę nowej katedry na Wawelu.

Fot. 17. Kościół św. Andrzeja

   Fragmenty tej budowli można do dzisiaj oglądać w podziemiach (tzw. krypta św. Leonarda, miejsce przyszłego pochówku Tadeusza Kościuszki, ks. Józefa Poniatowskiego i króla Jana III Sobieskiego) oraz „na wysokościach” (wieża Srebrnych Dzwonów).

Fot. 18. Katedra Wawelska, na pierwszym planie Wieża Srebrnych Dzwonów

   Powstaje dość istotne pytanie; z jakiego to powodu książę Władysław zdecydował się na tak kosztowną inwestycję w niecałe 100 lat po wybudowaniu katedry przez Bolesława Chrobrego? Nie jest wykluczone, że katedra ta spłonęła w czasie zamieszek i zawieruch jakie wstrząsnęły Polską w latach trzydziestych XI wieku.