Kieszonkowa wolność w kieszonkowym państwie, Kraków w latach 1815-1846

Formalnie niepodległe nowe państewko składało się z Krakowa, trzech miasteczek i ponad dwustu wsi, rozłożonych na obszarze 1150 km kw. na północnym brzegu Wisły. Cały ten obszar zamieszkiwało 88 000 osób, z czego 23 400 w Krakowie. Władza w mieście i w państwie należała do tych samych urzędów: ustawodawczego – izby reprezentantów i wykonawczego – senatu. Na czele senatu rządzącego stanął Stanisław Wodzicki będący jednocześnie prezydentem Krakowa.
Ustrój państwa regulowała nadana w 1818 liberalna konstytucja, która niestety pozostawała często tylko na papierze. Mocną pozycję miał też w mieście biskup krakowski, zwłaszcza w osobie wprowadzonego na tron katedralny w 1816, Jana Pawła Woronicza, żarliwego patrioty, poety i inicjatora przebudowy rezydencji biskupiej.


Fot. 88. Jan Paweł Woronicz, mal. Michał Stachowicz,
wł. Muzeum Historyczne m. Krakowa

  Właśnie Woronicz zamówił do swej rezydencji całą serię malowideł wykonanych przez krakowskiego malarza Michała Stachowicza, ukazujących najważniejsze momenty z dziejów Polski i Krakowa. Stworzone w ten sposób „Gabinety Historyczne”, udostępniane publiczności, stały się suis generis pierwszym muzeum na ziemiach polskich. Prędko wykorzystano też prawo do dobrowolnych zrzeszeń. Już w 1816 założono Krakowskie Towarzystwo Naukowe, które dało początek Akademii Umiejętności (PAU, PAN), a w 1817 Towarzystwo Przyjaciół Muzyki. W tym samym roku sprowadzono do Krakowa zwłoki ks. Józefa Poniatowskiego, który zginął w bitwie narodów pod Lipskiem (1813). W 1818 przez miasto przejechał kondukt żałobny ze zwłokami Tadeusza Kościuszki, zmarłego rok wcześniej w Szwajcarii. Obydwaj bohaterowie, ostatni obrońcy ojczyzny, zostali pochowani na Wawelu obok grobów polskich królów. Pogrzebom tym towarzyszyła niezwykła oprawa ceremonialna, istna pompa funebris, ściśle wyreżyserowana i spontanicznie odebrana przez mieszkańców Krakowa i przybyszów z innych zaborów. Kontekst tych manifestacji był jasny. Oto w Krakowie, dawnej stolicy potężnej Rzeczpospolitej, nie zamknęło się wieko historii. Tak jak przez wieki grzebano tu królów, tak i teraz pogrzeb bohaterów, podkreślał ciągłość istnienia nie istniejącego na mapie państwa. Kościuszko doczekał się jeszcze jednego dowodu pamięci. W latach 1820 - 1823, wzniesiono na wzgórzu bł. Bronisławy jego symboliczną mogiłę, „kopiec za pomnik miany”, wzorowany na prehistorycznych mogiłach Wandy i Kraka.


Fot. 89. Kopiec Kościuszki, 1820 - 1823,
na pierwszym planie Kaplica Bł. Bronisławy proj. - Feliks Księżarski

   Przy założeniu podstawy pod ów kopiec, ostatni adiutant Kościuszki, gen. Franciszek Paszkowski, wypowiedział charakterystyczne zdanie; „potrzeba nam znaków niezniszczalnych i trwałych, znaków cnót i przymiotów narodu naszego”. Tworzenie takich znaków było w opinii wielu krakowian misją „kieszonkowej” Rzeczpospolitej.